Dlaczego warto regularnie przycinać pazury psa?

Jeśli Twój pies na panelach „stuka” jak mały stepper albo podczas spaceru zostawia na chodniku dźwięk, który brzmi jak miniaturowe kastaniety, to nie jest nowy talent artystyczny. To najczęściej sygnał, że pazury proszą o skrócenie. Regularne przycinanie pazurów psa bywa traktowane jak drobiazg w pielęgnacji, a w praktyce ma ogromny wpływ na komfort, zdrowie łap i… Twoje podłogi. Poniżej rozkładam temat na czynniki pierwsze – konkretnie, przystępnie i bez straszenia, za to z doświadczeniem groomerskim w tle.

Dlaczego zbyt długie pazury u psa to realny problem zdrowotny?

Długi pazur nie jest tylko „przerośniętą końcówką”. Gdy dotyka podłoża, zaczyna działać jak mała dźwignia: zmienia ułożenie palców, wpływa na ustawienie łapy i przenoszenie ciężaru ciała. To drobna zmiana mechaniki, która potrafi uruchomić lawinę – od dyskomfortu przy chodzeniu, przez przeciążenia w obrębie nadgarstków i łokci, aż po napięcia w obrębie barków i kręgosłupa. U psów starszych albo z chorobami stawów (np. zmianami zwyrodnieniowymi) konsekwencje są zwykle bardziej odczuwalne, bo organizm gorzej kompensuje błędy postawy. W praktyce groomerskiej często widać ten schemat: pies zaczyna ostrożniej stawiać kroki, skraca wykrok, czasem niechętnie wchodzi po schodach. Opiekun podejrzewa „lenistwo” albo „gorszy dzień”, a przy oględzinach łap okazuje się, że pazury są po prostu za długie. Sama korekta długości potrafi przynieść wyraźną ulgę, zwłaszcza gdy pazury były zaniedbane przez kilka miesięcy.

Komfort chodzenia, stabilność i mniej poślizgów w domu

Nie każdy pies ściera pazury naturalnie. Nawet aktywny spacerowicz może mieć problem, jeśli chodzi głównie po trawie, ziemi albo miękkich ścieżkach. Z kolei psy miejskie często ścierają pazury nierówno – jedne krótsze, inne dłuższe, bo styl chodzenia i obciążanie łap nie zawsze są idealnie symetryczne. Gdy pazury są przydługie, łapa nie opiera się tak pewnie na opuszkach. Na śliskich panelach czy płytkach pies łatwiej „płynie” jak na lodowisku, co bywa zabawne tylko do momentu, gdy zobaczysz spięty grzbiet i nerwowe łapanie równowagi. Prawidłowo skrócone pazury wspierają stabilność i poprawiają przyczepność, a to przekłada się na mniejsze ryzyko naciągnięć i mikrourazów.

Jest też aspekt bardzo przyziemny: rysy na podłodze i zahaczanie pazurem o dywan lub koc. Takie zaczepienie potrafi skończyć się wyrwaniem pazura albo bolesnym pęknięciem. Lepiej zapobiegać niż później walczyć z opatrunkiem na łapie i ograniczeniem ruchu.

Regularne obcinanie pazurów a bezpieczeństwo: pęknięcia, rozwarstwienia i urazy

Pazury u psa są zbudowane z warstw keratyny, a przy nadmiernej długości łatwiej o rozwarstwienia i pęknięcia. Każde uderzenie o twarde podłoże działa wtedy jak młotek – pazur pracuje, mikrodrgania idą w głąb, a końcówka potrafi się ukruszyć w najmniej oczekiwanym momencie. W efekcie pies zaczyna oszczędzać łapę, pojawia się ból i stan zapalny. Problemem bywa też „żywa” część pazura, czyli unaczyniony rdzeń (często nazywany quick). Gdy pazur jest długo zaniedbywany, rdzeń stopniowo przesuwa się do przodu. To sprawia, że jednorazowe mocne skrócenie jest trudniejsze i zwiększa ryzyko skaleczenia. W takich sytuacjach lepiej działać etapami – częściej, delikatniej, z kontrolą długości.

Jak często przycinać pazury psu i od czego to zależy?

Nie istnieje jedna data w kalendarzu dobra dla wszystkich psów. Częstotliwość zależy od tempa wzrostu pazurów, masy ciała, podłoża na spacerach, a nawet od sposobu poruszania się. Psy lekkie, starsze, po kontuzjach albo takie, które chodzą głównie po miękkim terenie, zwykle potrzebują korekty częściej niż duże, intensywnie spacerujące po asfalcie. W gabinecie groomerskim psie-ciecie.pl często sprawdza się rytm co kilka tygodni, ale najważniejsza jest obserwacja: jeśli pazur zaczyna stukać o podłoże lub widać, że palce „unoszą się” nienaturalnie, pora na skrócenie. Dla wielu opiekunów dobrym punktem odniesienia jest kontrola długości podczas każdej kąpieli lub czesania – wtedy łatwo połączyć pielęgnację pazurów z innymi zabiegami.

Domowe skracanie pazurów czy groomer: co wybrać, żeby było spokojnie?

Obcinanie pazurów można robić samodzielnie, o ile masz odpowiednie narzędzia i czujesz się pewnie. Cążki gilotynowe, nożyczkowe albo szlifierka – każde rozwiązanie ma plusy, a wybór zależy od wielkości psa i twardości pazurów. Przy czarnych pazurach trudniej ocenić, gdzie kończy się martwa część, dlatego lepiej ciąć minimalnie i częściej albo skorzystać z pomocy specjalisty. Groomer nie tylko skraca pazury, ale też ocenia ich stan: czy płytka nie jest popękana, czy nie ma nierównego ścierania, czy wilczy pazur nie rośnie w niebezpiecznym kierunku. Jeśli pies ma złe doświadczenia, w salonie łatwiej zastosować techniki oswajania dotyku łap i krótsze, kontrolowane sesje. Spokojne podejście i właściwa technika zwykle robią większą różnicę niż sama siła w rękach.

Podsumowanie

Regularne przycinanie pazurów psa wpływa na postawę, komfort chodzenia, bezpieczeństwo w domu i na spacerze. Skrócone pazury to pewniejszy krok, mniejsze przeciążenia stawów i mniej ryzyka, że pazur pęknie lub zahaczy się o materiał. Jeśli dodasz do tego spokojną rutynę i kontrolę długości, pielęgnacja pazurów przestaje być stresującym „zadaniem specjalnym”, a staje się normalnym elementem dbania o pupila. Jeśli masz wrażenie, że temat ciągle wraca jak bumerang – to dobry znak. Oznacza, że dbasz, obserwujesz i reagujesz, zanim pojawi się problem. A pies? Doceni to najbardziej wtedy, gdy po prostu będzie mu się wygodniej chodziło – bez stukania, bez poślizgów i bez bolesnych niespodzianek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top